• Dorota Szparaga

Relacja Główny Szlak Beskidzki: Krościenko nad Dunajcem - Cyrla (Dzień 19)

Aktualizacja: 7 dni temu

Dystans ok. 32 km (Total 732 km)


Dzisiaj drugi dzień z rzędu ze świetną pogodą. Była świetna widoczność, więc mogłam nacieszyć się pięknymi widokami. Taka rekompensata za ostatnie dni. Dziś nie zaszłam tak daleko jak chciałam. Do podejścia na Dzwonkówkę szło mi się świetnie a później nastąpił spadek formy. Nie mogłam jakoś odpalić swojego tempa, męczyłam się. No cóż, muszę to zaakceptować. Doszłam tu, gdzie mogłam maksymalnie, czyli do schroniska na Cyrli. Śpię w namiocie obok. Wyśpię się i jutro ruszę z naładowanymi akumulatorami.


Dziś pogoda była cudowne, niesamowite widoki, ludzi na szlakach brak. Za Dzwonkówką, na przełęczy spotkałam panią pasącą owce. Porozmawiałyśmy chwile, jak wygląda jej codzienny dzień. Pani ma 82 lata a wyglądała kwitnąco. Choć z jej opowieści lekko nie jest. Na podejściu na Radziejową spotkałam dziewczynę, która robi koronę gór polskich i trochę porozmawiałyśmy. Też dowiedziałam się kilku fajnych rzeczy o grupach eksplorujących Sudety, wiec kto wie, może to mój kolejny kierunek.


W dół już poleciałam sama, spotkałam pewnie ze trzy osoby. Puste szlaki, piękna pogoda, cisza i spokój. Idealne okoliczności do wędrowania. Schodzę do Rytra, gdzie planuje zrobić przerwę techniczną i wymienić buty na nowe. Stare się właśnie rozpadły. Czeka tu na mnie paczka z butami i depozyt z jedzeniem. Jestem bardzo miło przyjęta przez tatę koleżanki koleżanki. Częstuje mnie przepyszną zupą pomidorową, kompotem rabarbarowym, kawą i miską z ciepłą wodą, żebym mogła umyć nogi. Zaglądam suche skarpetki i nowe buty. Mają lepszy bieżnik, więc myślę, że lepiej będzie mi się poruszać. Wiem, że w błocie Beskidu Niskiego i Bieszczad mi się przydadzą.

Około g. 18 ruszam do góry. Przechodzę przez Poprad, który bardzo przybrał po ostatnich opadach. Dochodzę do schroniska i rozbijam się obok. Bardzo miłe miejsce i właściciele. Chwile porozmawialiśmy. Jak się dowiedział, ze idę GSB w dwie strony to dał mi zniżkę. Jest sporo turystów, ale mam nadzieje, że dadzą mi się wyspać, bo wczoraj się to nie udało.


Czuję się ogólnie bardzo dobrze, myślałam nawet, że będzie gorzej na tym etapie. Jedyne co to schudłam, choć wydaje mi się, że jem bardzo dużo. Zaskakujące jest to, że nie mam pęcherzy na stopach. Mam tylko przyklejone 2 plasterki profilaktycznie. Ogólnie biorąc pod uwagę dotychczasowe warunki to są w bardzo dobrym stanie. Buty, w których szłam, po ponad 500km trasy, z taka ilością wody i błota po prostu się rozpadły.


0 komentarz